Polska edukacja stoi przed kolejną dużą zmianą. Od 1 września 2026 roku zacznie obowiązywać nowa podstawa programowa wychowania przedszkolnego, będąca częścią reformy „Reforma26. Kompas Jutra”. Zmiany obejmą również klasy I i IV szkoły podstawowej, a w kolejnych latach będą stopniowo rozszerzane na następne etapy edukacji.
W przypadku przedszkoli warto jednak spojrzeć na tę reformę szerzej niż tylko przez pryzmat nowych dokumentów, podstaw programowych i obowiązków nauczycieli. Jednym z najważniejszych wyzwań współczesnej edukacji jest bowiem stworzenie takiego środowiska, w którym każde dziecko – niezależnie od swoich możliwości, sprawności, tempa rozwoju czy szczególnych potrzeb – może rzeczywiście uczestniczyć w życiu grupy.
I właśnie tutaj pojawia się pojęcie edukacji włączającej.
Każde dziecko jest inne – i właśnie od tego powinna zaczynać się edukacja
W jednej grupie przedszkolnej mogą spotkać się dzieci bardzo różniące się między sobą.
Jedno dziecko szybko nawiązuje kontakty i bez problemu odnajduje się w grupie. Inne potrzebuje więcej czasu i spokoju. Jedno błyskawicznie opanowuje nowe umiejętności, inne potrzebuje wielokrotnego powtarzania. Są również dzieci z niepełnosprawnościami, trudnościami komunikacyjnymi, problemami sensorycznymi, zaburzeniami rozwoju czy szczególnymi potrzebami edukacyjnymi.
Edukacja włączająca wychodzi z prostego, ale bardzo ważnego założenia: to nie dziecko powinno za wszelką cenę dopasować się do systemu. To środowisko edukacyjne powinno być przygotowane na różnorodność dzieci.
Ministerstwo Edukacji definiuje edukację włączającą jako podejście mające zwiększać szanse edukacyjne wszystkich osób uczących się poprzez stworzenie warunków pozwalających każdej z nich rozwijać swój indywidualny potencjał i uczestniczyć w życiu społecznym.
Nie chodzi więc wyłącznie o obecność dziecka ze szczególnymi potrzebami w ogólnodostępnej placówce.
Prawdziwe włączenie oznacza uczestnictwo.
Dziecko powinno mieć możliwość zabawy z innymi, komunikowania się, podejmowania aktywności, budowania relacji i rozwijania swoich mocnych stron. Jeżeli fizycznie znajduje się w grupie, ale większość zajęć odbywa się w sposób dla niego niedostępny, trudno mówić o pełnym włączeniu.
Dlaczego przedszkole jest tak ważne?
Postawy wobec różnorodności zaczynają kształtować się znacznie wcześniej niż w szkole.
Małe dzieci zazwyczaj bardzo szybko zauważają różnice. Widzą, że ktoś porusza się inaczej, mówi inaczej, potrzebuje pomocy albo reaguje na pewne sytuacje w odmienny sposób.
To naturalne.
Ogromne znaczenie ma jednak to, w jaki sposób dorośli pomogą dzieciom te różnice zrozumieć.
Dobrze prowadzona edukacja włączająca może od najmłodszych lat uczyć, że różnorodność jest normalną częścią życia społecznego. Dziecko może dowiadywać się, że kolega poruszający się na wózku może potrzebować dostępnego wejścia, dziecko mające trudności komunikacyjne może korzystać z innych sposobów porozumiewania się, a ktoś szczególnie wrażliwy na hałas może potrzebować chwili odpoczynku.
Tak buduje się nie tylko dostępne przedszkole.
Tak buduje się społeczeństwo, w którym różnice nie muszą automatycznie oznaczać wykluczenia.
Kompas Jutra – zmiana, która zaczyna się właśnie w przedszkolach
Reforma „Kompas Jutra” została zaplanowana jako wieloletnia zmiana polskiego systemu edukacji. Jednym z jej pierwszych ważnych etapów jest właśnie rok szkolny 2026/2027.
Od 1 września 2026 roku nowa podstawa programowa zaczyna obowiązywać w wychowaniu przedszkolnym oraz w klasach I i IV szkoły podstawowej. Reforma ma być następnie wdrażana stopniowo w kolejnych rocznikach i typach szkół.
Sama zmiana dokumentów nie spowoduje jednak automatycznie, że edukacja stanie się bardziej dostępna.
Najważniejsze będzie to, jak nowe założenia zostaną przełożone na codzienną pracę z dzieckiem.
Przedszkole jest pod tym względem miejscem szczególnym. To tutaj znaczna część uczenia odbywa się poprzez zabawę, ruch, doświadczenie, obserwowanie innych dzieci i budowanie relacji.
Dlatego nauczyciel potrzebuje możliwości elastycznego reagowania na potrzeby grupy.
Czasami niewielka zmiana sposobu prowadzenia zajęć powoduje, że dziecko, które wcześniej pozostawało na uboczu, może zacząć aktywnie w nich uczestniczyć.
Innym razem potrzebna jest pomoc pedagoga specjalnego, psychologa, logopedy, terapeuty albo zastosowanie specjalistycznego sprzętu czy odpowiednich pomocy dydaktycznych.
I właśnie w takich sytuacjach szczególnie ważne może stać się wsparcie SCWEW.
Czym właściwie są SCWEW?
Skrót SCWEW oznacza Specjalistyczne Centra Wspierające Edukację Włączającą.
Ich idea opiera się na wykorzystaniu doświadczenia i specjalistycznej wiedzy zgromadzonej między innymi w przedszkolach, szkołach i placówkach specjalnych po to, aby wspierać placówki ogólnodostępne oraz integracyjne.
To bardzo ważny element całej koncepcji.
Edukacja włączająca nie powinna oznaczać pozostawienia nauczyciela samego z coraz bardziej zróżnicowaną grupą dzieci i oczekiwania, że poradzi sobie z każdym wyzwaniem.
Potrzebne jest zaplecze.
SCWEW mają właśnie takie zaplecze tworzyć.
Według Ośrodka Rozwoju Edukacji bezpośrednimi odbiorcami wsparcia centrów są między innymi dyrektorzy, nauczyciele, nauczyciele współorganizujący kształcenie oraz specjaliści pracujący w przedszkolach i szkołach ogólnodostępnych oraz integracyjnych. Pośrednio na takim wsparciu korzystają oczywiście dzieci oraz ich rodziny.
Co SCWEW może zmienić w codziennej pracy przedszkola?
Wyobraźmy sobie nauczyciela, do którego grupy trafia dziecko wymagające szczególnego wsparcia.
Może mieć ogromne doświadczenie pedagogiczne, ale wcześniej nie pracował z dzieckiem mającym właśnie takie potrzeby.
Co wtedy?
Najgorszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie go z problemem i oczekiwanie samodzielnego znalezienia wszystkich odpowiedzi.
Znacznie skuteczniejsze jest stworzenie możliwości konsultacji ze specjalistami, przeanalizowania potrzeb dziecka, dostosowania metod pracy i przygotowania całej grupy.
Taką funkcję mogą pełnić właśnie SCWEW.
Centra mają wspierać między innymi rozpoznawanie barier utrudniających funkcjonowanie dziecka, dobieranie metod pracy, dostosowywanie procesu kształcenia oraz podnoszenie kompetencji kadry. Mogą również, zależnie od potrzeb placówek, prowadzić wypożyczalnie specjalistycznego sprzętu, pomocy dydaktycznych i zaadaptowanych materiałów edukacyjnych.
To szczególnie istotne, ponieważ nie każda placówka posiada od razu wszystkie potrzebne rozwiązania.
Czasami dostęp do odpowiedniej pomocy, konsultacji lub sprzętu może znacząco zmienić sposób funkcjonowania dziecka w grupie.
SCWEW nie zastępuje nauczyciela – daje mu zaplecze
W dyskusji o edukacji włączającej łatwo popełnić jeden błąd: przerzucić całą odpowiedzialność na nauczyciela.
Tymczasem nawet najbardziej zaangażowany pedagog nie może być jednocześnie specjalistą od wszystkich rodzajów niepełnosprawności, komunikacji alternatywnej, integracji sensorycznej, pomocy psychologicznej, dostępności architektonicznej i nowoczesnych technologii wspomagających.
Dlatego edukacja włączająca musi być systemem współpracy, a nie zadaniem powierzonym jednej osobie.
W działaniach SCWEW ważną rolę odgrywa właśnie diagnoza potrzeb konkretnej placówki, konsultacje eksperckie oraz przygotowywanie wsparcia odpowiadającego rzeczywistym wyzwaniom danego przedszkola lub szkoły. W 2026 roku kolejne centra obejmowały takim wsparciem grupy placówek ogólnodostępnych w różnych częściach Polski.
Ważni są również rodzice
Nie można mówić o dobrej edukacji włączającej bez współpracy z rodziną.
Rodzic zna swoje dziecko w sposób, którego nie zastąpi nawet najlepsza dokumentacja.
Wie, jakie sytuacje są dla niego trudne, w jaki sposób najlepiej się komunikuje, co pomaga mu się uspokoić, jakie ma zainteresowania i w czym szczególnie dobrze sobie radzi.
Z drugiej strony rodzice również potrzebują poczucia, że nie zostają sami.
Powinni wiedzieć, gdzie mogą szukać pomocy oraz że przedszkole, specjaliści i rodzina działają w jednym kierunku.
Dlatego skuteczny model edukacji włączającej powinien opierać się nie na relacji „placówka kontra rodzic”, lecz na partnerstwie.
W centrum tego partnerstwa zawsze powinno znajdować się dziecko.
Edukacja włączająca nie oznacza, że wszyscy mają robić to samo
To jeden z najczęściej spotykanych mitów.
Równe traktowanie nie zawsze oznacza identyczne traktowanie.
Jeżeli jedno dziecko potrzebuje więcej czasu na wykonanie zadania, inne dodatkowych materiałów wizualnych, a jeszcze inne specjalistycznego urządzenia umożliwiającego komunikację, zapewnienie im tych rozwiązań nie jest „uprzywilejowaniem”.
Jest tworzeniem warunków pozwalających każdemu uczestniczyć.
Włączenie nie polega na tym, że wszyscy muszą dotrzeć do tego samego celu dokładnie tą samą drogą.
Chodzi o to, aby nikt nie został na starcie tylko dlatego, że przygotowano dla wszystkich wyłącznie jedną drogę.
Największym wyzwaniem będzie praktyka
Założenia reform można opisać w rozporządzeniach, programach i dokumentach.
O ich sukcesie zdecyduje jednak codzienność.
Czy nauczyciel otrzyma realne wsparcie?
Czy placówka będzie potrafiła rozpoznać bariery?
Czy rodzice zostaną wysłuchani?
Czy specjaliści będą ze sobą współpracować?
Czy odpowiednie rozwiązania będą dostępne również poza największymi miastami?
Czy dziecko ze szczególnymi potrzebami będzie rzeczywiście uczestnikiem grupy, czy jedynie będzie przebywało w tej samej sali?
To właśnie odpowiedzi na takie pytania pokażą w przyszłości, czy edukacja włączająca rzeczywiście działa.
Od przedszkola zaczyna się coś znacznie większego
Reforma „Kompas Jutra”, rozwój sieci SCWEW oraz coraz większa obecność tematu edukacji włączającej w debacie oświatowej pokazują, że polski system edukacji znajduje się w okresie dużych zmian.
Nie należy jednak patrzeć na edukację włączającą wyłącznie jak na kolejny projekt czy reformę.
Jej sens jest znacznie większy.
Chodzi o stworzenie środowiska, w którym dzieci od najmłodszych lat uczą się razem, poznają swoją różnorodność i odkrywają, że każdy człowiek może potrzebować czasem innego rodzaju wsparcia.
Dobrze przygotowane przedszkole może być pierwszym miejscem, w którym dziecko doświadcza prawdziwej wspólnoty.
A dobrze działające SCWEW może pomóc nauczycielom i całej placówce sprawić, aby słowo „włączająca” nie pozostało jedynie hasłem zapisanym w dokumentach.
Bo dobra edukacja nie powinna pytać przede wszystkim:
„Czy to dziecko pasuje do naszego systemu?”
Powinna pytać:
„Co możemy zrobić, żeby każde dziecko mogło być jego pełnoprawną częścią?”




